Kod produktu: 809Ż
Jerzy Putrament, Akropol
Wydawnictwo: Czytelnik Rok wydania: 1979 Liczba stron: 334 Okładka: miękka Stan: bardzo dobry (jak nowa)
Program lojalnościowy
Zdobywaj punkty za zakup produktów objętych programem lojalnościowym. Za punkty będą naliczane rabaty na kolejne zakupy.
W panelu klienta znajdziesz informacje o Twoim stałym rabacie.
Zdobywaj punkty za zakup produktów objętych programem lojalnościowym. Otrzymuj produkty lub rabaty na kolejne zakupy.
Załóż konto lub zaloguj się. W panelu klienta znajdziesz informacje o zebranych punktach.
Zapytaj o produkt
Administratorem danych osobowych jest CZAS KSIĄŻKI. Przetwarzamy je w celu przesłania odpowiedzi na zapytanie. Więcej informacji dotyczących przetwarzania danych osobowych znajduje się w polityce prywatności.
Udostępnianie karty produktu
Koszty dostawy wybranego produktu
-
Paczkomaty 15,00 zł
Paczkomaty InPost
-
Przesyłka kurierska do 30 kg 19,00 zł
-
Przesyłka ekonomiczna polecona -Poczta Polska 14,90 zł
-
Przesyłka priorytetowa polecona -Poczta Polska 15,90 zł
Cena dostawy dotyczy tego produktu (w wybranym wariancie - jeśli dotyczy). Może się ona zmienić po dodaniu innych produktów do koszyka.
Opis produktu
Akcja powieści Jerzego Putramenta dzieje się w Grecji w końcu lat czterdziestych. Międzynarodowa komisja, w której udział biorą również Polacy, bada oskarżenie reakcyjnego rządu greckiego wysuwane przeciw Bułgarii i Albanii o rzekome naruszanie granic i organizowanie byłych partyzantów Elam przeciw istniejącej władzy.
Wątki polityczne przeplatają się w powieści z miłosnymi, a tok pracy komisji obfituje w epizody prawdziwie sensacyjne.
"Stali na chodniku, oni, Anglicy w czystych battledressach, wyczyszczonych butach, ze stenami na szyi. Waltadoros i jego dwaj andartes w porwanych drelichach papagasowskiej armii, w chodakach chłopskich, ze stenami także, ale kulawymi, brudnymi, byle jak uczepionymi szyi. Stali i patrzyli jedni na drugich. Anglików też było trzech, ale zdawali się bać andartów, patrzyli spode łba, z palcami na cynglach. Wreszcie jeden coś powiedział.
Nie zrozumieli, odrzekli coś po grecku. Waltadoros przypomniał sobie, późno, ale jeszcze w porę, jedyne słowo, które im było wspólne: Hitler! - Hitler! - zawołał i kciukiem wskazał ziemię. Anglicy zrozumieli, ich napięcie pękło, zaczęli śmiać się, krzyczeć »Hitler!« i kciukiem celować w ziemię. A potem zaczęli się klepać po plecach i tak się rozweselili, że o mało nie poszli razem na uzo".
Źródło opisu: lubimyczytac.pl