Kod produktu: 520BP10
Maria Rodziewiczówna, Błękitni
Wydawnictwo: Alfa
Rok wydania: 1991
Liczba stron: 236
Okładka: miękka
Stan: dobry
Program lojalnościowy
Zdobywaj punkty za zakup produktów objętych programem lojalnościowym. Za punkty będą naliczane rabaty na kolejne zakupy.
W panelu klienta znajdziesz informacje o Twoim stałym rabacie.
Zdobywaj punkty za zakup produktów objętych programem lojalnościowym. Otrzymuj produkty lub rabaty na kolejne zakupy.
Załóż konto lub zaloguj się. W panelu klienta znajdziesz informacje o zebranych punktach.
Zapytaj o produkt
Administratorem danych osobowych jest CZAS KSIĄŻKI. Przetwarzamy je w celu przesłania odpowiedzi na zapytanie. Więcej informacji dotyczących przetwarzania danych osobowych znajduje się w polityce prywatności.
Udostępnianie karty produktu
Koszty dostawy wybranego produktu
-
Paczkomaty 15,00 zł
Paczkomaty InPost
-
Przesyłka kurierska do 30 kg 19,00 zł
-
Przesyłka ekonomiczna polecona -Poczta Polska 14,90 zł
-
Przesyłka priorytetowa polecona -Poczta Polska 15,90 zł
Cena dostawy dotyczy tego produktu (w wybranym wariancie - jeśli dotyczy). Może się ona zmienić po dodaniu innych produktów do koszyka.
Opis produktu
Wydawnictwo: Alfa
Rok wydania: 1991
Liczba stron: 236
Okładka: miękka
Stan: dobry
Intrygująca opowieść Marii Rodziewiczówny, splatająca losy polskiej arystokracji i szlachty ziemiańskiej. Młody książę Leon otrzymuje tytuł i majątek w wyniku tragicznej śmierci starszego brata. Zupełnie nieprzygotowany do roli właściciela potężnych dóbr, bez wsparcia rodziny, osuwa się w bierność. Z apatii wytrąca go dopiero niespodziewany wstrząs. Na szczęście w odzyskaniu sił i pełni człowieczeństwa pomaga mu dobry przyjaciel.
„- Czy profesor nie może sypiać po nocach?
- Spałbym, gdybym się położył, ale nie mogę się położyć, gdy pracuję.
- Po cóż tyle pracować? (…)
- Po co pracować? (…) Bom wiele czasu stracił. Człowiek rodzi się na lat kilkadziesiąt najwyżej. Gdybyż to pamiętał od początku! Ale wtedy tyle sił i żądz nosi w sobie, że mniema się być nieśmiertelnym. Marnuje lata, bo nie wie, jak potem te lata staną mu się wyrzutem i wstydem. Potem dni rad by przedłużyć, godziny pomnożyć, kradnie czas od snu, od jedzenia. Ale cóż to znaczy, te dni starości, te godziny uwiądu, wobec tamtych lat siły i potęgi!... Teraz ja spieszę, spieszę, ale prędzej od mej myśli i sił starych – spieszy koniec. Żebyż z tym końcem i robotę skończyć!”
Źródło opisu: lubimyczytac.pl